O biednych nikt nie mówi

O biednych nikt nie mówi

Giną tysiące, miliony, miliardy ludzi: z niedożywienia, z braku dostępu do wody, w kataklizmach, podczas wojen, z powodu chorób.

Nikt o nich nie mówi.

Jednak, kiedy zginie nawet kilka osób w „cywilizowanym świecie” - jest o tym głośno. Na pewno dobrze, że mówi się o tym – tak powinno być.

Zwłaszcza, jeżeli można innych ludzi ostrzec przed czymś, tak jak było w przypadku katastrofy w Katowicach. Jednak, czy można zapominać równocześnie o ludziach, którzy giną masowo każdego dnia? Przecież, gdyby ci ludzie mieli szansę mieszkania w miejscu, w którym jest woda, zrobiliby to.

Jednak są biedni – dlatego nikt im nie pomaga. Jeżeli znajdzie się jakaś organizacja – robi to dla własnej chwały, a przy okazji wykorzystuje tych ludzi, przeprowadza na nich doświadczenia.


Dlaczego my na to nie reagujemy? Czy dlatego, że nie widzimy tego, nie spotykamy się z tym na co dzień, więc nie pamiętamy? A może nie chcemy o tym pamiętać? Uważamy, że każdy z nas już wystarczająco cierpi w naszym kraju. Poza tym, każdy myśli: co ja mogę zrobić? Od tego są organizacje, duże firmy, pomoc humanitarna. Tylko problem tkwi w tym, że widząc to, co wyprawia się w tymi ludźmi – powinniśmy przynajmniej protestować. Na pewno ma każdy ma jakiś sposób protestu. Niekoniecznie trzeba do tego powoływać organizację. Wystarczy, że każdy pomyśli i znajdzie swój sposób, aby pomagać innym, nawet biednym z naszej biednej Polski.

Powrót