Wyborczy hazard. Jak szanse kandydatów oceniają bukmacherzy?

Wybory prezydenckie to rozgrywka nie tylko przy wyborczej urnie, ale także przy bukmacherskiej ladzie. Kursy prezentowane przez bukmacherów można potraktować jako ciekawy sondaż, którego wiarygodność wspierają nie wątpliwe badania opinii, ale prawdziwe pieniądze.

- U bukmacherów faworyt wyborów jest tylko jeden, notowania Bronisława Komorowskiego można porównać do notowań Rogera Federera, czy innej tenisowej gwiazdy w meczu pierwszej rundy turnieju Wielkiego Szlema. Wśród czterech przeanalizowanych polskich bukmacherów kurs na zwycięstwo dotychczasowego prezydenta waha się od 1,12 do 1,18. Średnia wynosi 1,15, co oznacza, że za każdą postawioną na Komorowskiego złotówkę w razie powodzenia otrzymać można dodatkowe 15 groszy - komentuje Adam Torchała, analityk Bankier.pl.

Jedynym konkurentem, który według bukmacherów może zagrozić Komorowskiemu, jest Andrzej Duda. Średni kurs na kandydata wspieranego przez PiS wynosi 4,52, a więc każda postawiona złotówka może się przełożyć na wygraną w wysokości 4,52 zł. Po rozpiętości proponowanych przez bukmacherów stawek widać jednak, że ocena prawdziwej siły Andrzeja Dudy sprawia ekspertom spory problem.

Bukmacherzy obstawiają, że będzie druga tura

Analizując kursy ciężko dostrzec konkurenta dla duetu Komorowski-Duda. Jedyną osobą, na której zwycięstwo nie obowiązuje trzycyfrowa stawka, jest Paweł Kukiz - i to właśnie jego zakłady postrzegają jako faworyta do trzeciego stopnia podium. Duża przewaga Bronisława Komorowskiego nie przełoży się jednak najprawdopodobniej na zwycięstwo w pierwszej turze. Według bukmacherów II tura jest wysoce prawdopodobna. Za każdą złotówkę postawioną na brak rozstrzygnięcia w pierwszej turze można średnio zarobić jedynie 1,10 zł.

Bukmacherzy ocenili prawdopodobieństwo wejścia niektórych kandydatów do drugiej tury. Przykładowo za każdą złotówkę postawioną na awans Janusza Korwin-Mikkego w wypadku przejścia przez niego pierwszej tury otrzymać można 30 zł. Awans Magdaleny Ogórek wyceniany jest na 25 zł, a Janusza Palikota na 50 zł.

Bukmacherzy umożliwiają także obstawianie frekwencji wyborczej. Analizując przedstawione w ich ofercie stawki można stwierdzić, że oczekiwana frekwencja wynosi około 54,5%. To niewiele mniej niż zanotowano w I turze poprzednich wyborów prezydenckich (54,95%). Do rekordu z 1995 roku (68,23% w drugiej turze) wciąż więc daleko.

- Na zakładach zarabiają głównie bukmacherzy. Hazard wielu ludzi doprowadził do całkowitej ruiny. Nie ma nic złego w przejrzeniu kursów, ale pamiętajmy, że wybory prezydenckie to nie jest rzut monetą. Szklana kula to też nie jest najlepszy pomysł na rozstrzygnięcie wyboru. Każdy wyborca powinien dobrze przemyśleć na kogo zagłosuje. Najlepiej dokonać oceny zgodnie ze swoim sumieniem. Nie sugerujmy się zbytnio badaniami opinii publicznej czy kursami w zakładach bukmacherskich. Nie dajmy się ponieść emocjom i dobrze zastanówmy się nad tym, co czytamy i oglądamy. Prezydent pozornie nie ma wielkiego wpływu na stan naszych portfeli, ale potencjalne możliwości poprawy naszej sytuacji materialnej to dobry powód do oddania na kogoś głosu. Niestety tylko pod warunkiem, że dana osoba spełni swoje obietnice. Ocena, czy jest to możliwe to prawdopodobnie zadanie ponad siły także dla najlepszych bukmacherów - Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

Zobacz więcej: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Wyborczy-hazard-Jak-szanse-kandydatow-oceniaja-bukmacherzy-7256788.html


dostarczył infoWire.pl
Źródło Bankier.pl. Dostarczył
Authors
Top