Czy święta to komercja?

Czy święta to komercja?

Święta wielkanocne to wspaniała rzecz. Dlaczego?
Czy dlatego, że Chrystus zbawił świat? Ależ skąd – nawet nie jestem pewna, czy ktokolwiek w ogóle zwrócił uwagę na ten „drobny” szczegół.

Tylko dla nielicznych święta wielkanocne to Zmartwychwstanie, a wielki tydzień to nie czas zakupów i bieganiny, ale Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielka Sobota.



Wydaje się, że w świecie, gdzie tuż po Bożym Narodzeniu urządza się wielkanocną wystawę, nikt nie pamięta, co to jest Niedziela Zmartwychwstania. W czasach, kiedy zapanował czekoladowy zajączek, wielkanocny baranek zszedł na dalszy plan.
Tylko dlaczego zajączek miałby być gorszy od baranka?
Trzeba najpierw zastanowić się, co symbolizuje ów baranek, i co ma oznaczać zajączek irracjonalnie wykluwający się z jajka, skoro nawet dziecko wie, że zajączków w jajkach nie ma i być nie powinno.
W absurdalnym, skomercjalizowanym świecie, tylko jedno jest pewne: rządzi pieniądz.
Jednak dlaczego miałby nie rządzić, skoro zawsze dobra były najważniejsze i jeżeli nie o pieniądze gospodarze modlili się o dobre zbiory i wszystko było im podporządkowane, nawet kalendarz.



Jednak trzeba zauważyć, że nieco inny był zamysł gospodarza, skoro nie modlił się on o pałac ze szczerego złota, ale o chleb powszedni.
Inny też był czas i jego organizacja: święto było świętem i nikt nie ważył się podnieść siekiery w taki dzień.



Dziś możemy zaś liczyć na hipermarket otwarty świątek, piątek i niedziela (w tym Wielkanocna Niedziela).

Powrót